Zakończenie sezonu w Starachowicach

Zakończenie sezonu w Starachowicach

Sezon 2016 choć klubowo niezbyt aktywny powoli zaczął zbliżać się ku końcowi. Trzeba było podjąć decyzję o organizacji jego zakończenia. Tego trudnego i odpowiedzialnego zadania podjął się Dżawor. Zorganizował fajny domek w Starachowicach, z licznymi pokojami oraz co ważniejsze z licznymi miejscami do siedzenia i biesiadowania. Dżawor zadbał o zapewnienie jedzenia i picia na cały czas trwania spotkania. A na dodatek zadbał o pyszny napój o smaku cytrynowym w słusznych ilościach i sprawiedliwie rozprowadzał go pomiędzy przybyłych. W piątkowe popołudnie wszystkie drogi prowadziły jak głosi rzymskie przysłowie do Starachowic. Do teraz niezrozumiałym dla mnie jest fakt, że wszyscy przyjechali na miejsce, a nie jeżdżą po dziś dzień po urokliwych ulicach miasta, gdzie produkowane były najlepsze ciężarówki na świecie.

Piątkowe spotkanie zaczęło się siedzeniem przy stole, spożywaniem wniesionych potraw oraz witaniu stale przybywających Członków Klubu. Impreza przeciągnęła się do bardzo późnych godzin nocnych, by nie rzec porannych.

W końcu nastał sobotni poranek. Po placu zaczęły snuć się coraz liczniejsze postacie spragnione jazdy, widoku maszyn, kawy i śniadania. W końcu jedzenie zostało wniesione i szybciutko spożyte. Punktualnie o 10:30 na placu stanęły grubo ubrane postacie, zapaliły swoje maszyny i ruszyły długim wężem za Panem Przewodnikiem. Po szybkim tankowaniu pognaliśmy bocznymi dróżkami do Wąchocka. Stanęliśmy na placu przed opactwem z 1179 roku, w stylu romańskim. Weszliśmy do środka i uiściliśmy. Przyszedł do nas brat przewodnik i oprowadził po pomieszczeniach i kościele. I dużo nam opowiedział o historii, zakonie, działalności. Z każdego miejsca czuliśmy ucisk Historii Polski. Po opuszczeniu opactwa ruszyliśmy nieskładnie w kierunku Pomnika Sołtysa. A jest to najsłynniejszy sołtys w Polsce, rozsławiony w całym świecie milionami kawałów o Wąchocku i jego sołtysie. Choć dostrzegam tu pewną sprzeczność – Wąchock jest miastem, więc być może burmistrz Wąchocka nosi honorowo tytuł sołtysa ?

Z Wąchocka pognaliśmy do Bodzentyna zobaczyć ruiny zamku biskupów krakowskich. Stanęliśmy na parkingu a Dżawor poczytał nam o historii samego zamku. Poszliśmy na mały spacer do ruin poobcować bezpośrednio z wiekowym obiektem. 

Takie dotknięcie wieków spowodowało dziwne uczucie pustki. Więc zgodną kolumna pojechaliśmy pod Nową Słupię wypełnić ową pustkę żurkiem, mięskiem i surówką. Rzuciliśmy jeszcze z daleka okiem na starą osadę i ruszyliśmy sięgnąć jeszcze głębszych dziejów. Najstarszym obiektem w okolicy okazał się dąb – Dąb Bartek. Więc odwiedziliśmy go. Pooglądaliśmy potężny pień, podparte konary trzymające się dzięki licznym podporom i linom, liczne przeszczepy skóry, to znaczny kory. I zrobiło nam się smutno. W nastroju pełnym refleksji nad bytem jako takim postanowiliśmy się czegoś napić. Pojechaliśmy więc pod Kielce na kawę i cos słodkiego. Z miłej knajpki pognaliśmy pędem do Adamowa, gdzie czekał na nas bardzo miły ksiądz. Uczestniczyliśmy w mszy świętej, odprawianej specjalnie dla nas, a następnie pożarliśmy stos całkiem dobrego ciasta leżącego na tylnych ławkach. Po najedzeniu się ciastem Dżawor kazał jechać pędem ogromnym do Starachowic, gdzie czekała na nas kolacja. Przebraliśmy się i pognaliśmy na pyszny posiłek. Po kolacji dyskutowaliśmy nad klubem, jego problemami oraz rozważaliśmy różne warianty sanacji. Z poczuciem nadziei na lepszą przyszłość oraz postanowieniem zaangażowania się w klubowe problemy poszliśmy spać. Niedzielny poranek okazał się zimny, wietrzny i niemiły. Po śniadaniu małe grupki ubranych we wszystkie możliwe i dostępne stroje klubowiczów rozjeżdżało się w sobie znanych kierunkach. Na placu został Dżawor, Beti, Miki oraz ja. Najpierw pojechaliśmy do Adamowa, do Dżawora, potem do Kałkowa. Pooglądaliśmy sanktuarium oraz bardzo ciekawie zrobioną budowlą zwaną Golgota z licznymi pomieszczeniami poświęconymi martyrologii Narodu Polskiego. Z Kałkowa pojechaliśmy do Iłży na zamek rycerski. Zamek zdobyliśmy atakiem od tyłu. Atak przeprowadziliśmy znienacka więc nasze straty były stosunkowo niewielkie – centralna podstawka Dżawora i tłumik Beti. Po zwiedzeniu ruin pożegnaliśmy naszego Gospodarza i ruszyliśmy w długą powrotną trasę. Jechaliśmy, tankowali jedli i pili i w końcu suchymi kołami dotarliśmy do domów.



Piątkowa kolacja
Dojazd do Starachowic
Jadę na spotkanie
Piątkowa kolacja
Gutki
Dojazd do Starachowic
Sobotni poranek
Zbieramy się
Zbieramy sie
Zbieramy sie
Wyjeżdżamy na trasę
Opuszczamy Starachowice
Tankujemy
Wąchock
Wąchock Pomnik gen. Langiewicza
Wąchock
Opactwo cystersów w Wąchocku z 1129 roku
Szabla ???
Trójrurka
Refektarz
Korytarz
Kapitularz
Kapitularz
Nawa boczna
Nawa główna i organy
Kościoł
Kościół
Organy
Opactwo w Wąchocku
Przed opactwem
Wąchock - pomnik najsłynniejszego sołtysa
W gościnie u sołtysa
Wąchock
Kawały o Wąchocku
Jedziemy do Bodzentyna
Na zamek
Gdzieś pod zamkiem
Bodzentyn
Na obiadek
Osada stara
Obiadek
U Dębu Bartek
Idziemy zobaczyć staruszka
Wejście
Bartek
U Bartka
Knajpka pod Kielcami
Na kawie
Pijemy sobie
Przed knajpką
Pędzimy do Adamowa
Relaksująca jazda
Kościół w Adamowie
W kościele
Kolacja
Niedzielny poranek
Zbieramy się do domów
Nieco rześko
Kałków
Sanktuarium w Kałkowie
Golgota
Izba pamięci
Miki
Widok z góry
Ogrody
Iłża - do zamku
Małe straty
Stoimy
Zamek rycerski w Iłży
Pod zamkiem
Widok z zamku
Na murach
Na murach
Powrót
Trasa sobotnia

Wyprawy

<< Październik 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V