Firlej - dzień trzeci

 Grupa motocyklowa W sobotę uczestnicy podzielili sie na dwie grupy zainteresowań. Wierni motocyklom pojechali z organizatorami na objazdówkę. Pierwszym celem był pałac w Kozłówce. Chyba najlepiej, obok Łańcuta, odrestaurowany i wyposażony tego typu obiekt w Polsce. Pani przewodnik wprowadziła nas w historię pałacu oraz zaprezentowała losy kolejnych jego właścicieli. Następnym punktem był Nałęczów. Spacer po Parku Zdrojowym oraz muzeum Bolesława Prusa. Dalej udaliśmy do Kazimierza Dolnego n/Wisłą. Po obiedzie poszliśmy na spacer na rynek, gdzie odbywał się zlot starych samochodów. Dawno nie widziałem tyle perełek motoryzacji z jednym miejscu z Rollsem z lat 50-tych włącznie. Po spacerze nad Wisłą zasiedliśmy na swoje rumaki i wróciliśmy urokliwymi trasami do Firleja. Wieczorem grill i...nocne Polaków rozmowy. Grupa kajakowa Nastał sobotni ranek. To znaczny była jeszcze noc, ale już na wschodzie zaczęło się przejaśniać. Po kolejnym ataku kaszlu poszedłem sobie pospacerować po lubelskich łąkach. Fajnie się spacerowało o wschodzie słońca i nawet kaszel mi minął. Udało mi się troszkę pospać jeszcze do śniadania. Po ósmej zacząłem dzwonić po wszystkich dwóch firmach kajakowych w Lubartowie. Pierwsza nie miała wolnych kajaków w ogóle, druga miała 3 dwójki i jedną jedynkę. I tak nasza grupa kajakowa została zredukowana do 7 osób. O godzinie 11:00 umówiliśmy się w Zawieprzycach przy moście na parkingu. Na miejsce dotarliśmy punktualnie, w odróżnieniu od kajaków. Te złapały prawie pół godziny opóźnienia. W tym czasie udało mi się zbadać dno rzeki, a Axelek wpadł po kolano do ślicznego czarnego i niewątpliwie zdrowego błota. W końcu kajaki dojechały, zwodowaliśmy je razem z załogami i opuściliśmy gościnne Zawieprzyce. Machając żwawo wiosłami popędziliśmy w dół wcale bystrego nurtu rzeki. Rzeka okazała się niezbyt wymagająca, bez konieczności przenosek, czy nawet jakiś bardziej wyrafinowanych manewrów. Minusem były dość wysokie brzegi utrudniające obserwowanie okolicy oraz praktycznie uniemożliwiające wyjście z kajaka. Zgodnie z sugestią panów z firmy kajakowej zatrzymaliśmy się na rozprostowanie kości przy bazie noclegowej wyposażonej w molo do lądowania, parę wiat, namiot tipi oraz przecudnej urody urządzenie klopiczne. Posiedzieliśmy, pogadali i nagle na polanę wjechał kajakowy pan i jeszcze raz pokazał nam, gdzie należy zakończyć wycieczkę. Popłynęliśmy dalej do Lubartowa. Pod koniec wycieczki samotny kajakarz Memencik poczuł niezwykłą parę w rękach i szybko znikł nam z pola widzenia. Reszta grupy dopłynęła do umówione łachy piasku i wyciągnęła kajaki na brzeg. Z dużym niepokojem rozglądamy się wokół, nie widać ani żółtego kajaka, ani samego Memencika. Pytamy plażowiczów - był taki, ale popłynął dalej. Gonić nie bardzo się da, prąd rzeki szybki, powrót byłby co najmniej trudny, biec brzegiem nie bardzo - brak drogi. Komórki Memencik nie ma. Po krótkiej, ale burzliwej naradzie postanowiliśmy uznać Memencika za zaginionego w akcji (z angielska MIA) i rozdzielić jego rzeczy pomiędzy siebie. Motor z racji najdłuższej znajomości przypadł w udziale Ottowi, resztę rzeczy podzieliliśmy w miarę sprawiedliwie. Zadzwoniliśmy po auto i po chwili przyjechał pan. Kajaki wrzuciliśmy na przyczepę i pan wykonał kilka telefonów. I udało mu się zlokalizować kilka kilometrów dalej Memencika. Okazało się, że uznał on naszą łachę piasku za niegodną siebie i pognał dalej szukając stosowniejszego lądowiska. Pojechaliśmy z panem kawałek przez pola i po chwili dojechał stary jeep i przywiózł Memencika całego i zdrowego. Z jednej strony duża radość z odzyskania Kolegi, z drugiej jednak każdy zdążył się już przyzwyczaić do nowych dóbr, które przypadły im po podziale memencikowego majątku. Najbardziej zawiedziony był Otto - jako krótkotrwały posiadacz prawie nowego GS-a. Pan nas zawiózł pod nasze auta i już bez przeszkód wróciliśmy do Firleja. A potem to były grill i...nocne Polaków rozmowy.


Wyprawy

<< Październik 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V