Firlej - dzień drugi

Część pierwsza - grupa pobytowa W piątek rano po œśniadanku uformowaliśmy grupę i pojechaliśmy na objazdówkę. Pierwszym celem było Muzeum Lotnictwa w Dęblinie. Po Muzeum oprowadził nas przewodnik. Zapoznał nas z historią Szkoły Orląt. Zaprezentował nam zgromadzony sprzęt lotniczy, który przez wiele lat strzegł naszego nieba. Niestety F-16-tych nie mieli. Po krótkim odpoczynku i szybkiej kawie na stacji benzynowej udaliśmy się do miejscowoœci Gołąb, gdzie czekał na nas pozytywnie zakręcony starszy pan, były nauczyciel, który prowadzi przez siebie założone muzeum dziwnych rowerów. Rzeczywiście, rowery były dość dziwne. Miały różne niespotykane napędy, różne pozycje kierującego. W większości zbudowane przez naszego prezentera lub przez jego uczniów. Na niektórych udało się nam nawet pojeździć. Była także ryksza, którą przewiózł Rysio swoją Gosię. Pan także prowadzi tzw. "muzeum pijaństwa". W ramach jego zgromadził dość pokaźną ilość butelek po różnych alkoholach z całego œświata. Tego dnia był jeszcze w planie pałac Czartoryskich, ale pan rowerzysta tak się rozgadał, że ledwo zdążyliśmy na wcześniej zamówiony późny obiad w Puławach.

 

Wróciliœmy na obozowisko do Firleja i znów...grillowanie i...nocne Polaków rozmowy. Część druga - Lelo - dojazd na metę: Zaraz po pracy wpadłem do domu, ubrałem stosowne wdzianko i opracowałem logistycznie poprawną trasę. Założenie było takie, że musi omijać wszelkie potencjalnie zakorkowane miejsca. Pojechałem więc przez Rudę do A4 i dalej, aż do węzła w Mysłowicach. Tam zjechałem na wschodnią obwodnicę GOP i dalej na trasę z Katowic na Olkusz. W Olkuszu skręciłem na Rabsztyn - trochę się zdziwiłem, że ruiny ładnego skąd inąd zamku w Rabsztynie jakby urosły i nabrały linii obronnej. To zjawisko jest niepokojące. Potem przez Wolbrom dotarłem do Miechowa i skręciłem na trasę nr 7. Trasa trochę sie korkowała, ale ogólnie jechało się dobrze. Za Kielcami zjechałem na parking z dobrą knajpką i zjadłem całkiem dobry placek po węgiersku. Dalsza trasa to Radom, Kock, gdzie stanąłem na chwilę przy pomniku Kleberczyków i Firlej. Pojeździłem trochę po miasteczku i wokół jeziora, aż Aśka się zlitowała i wyszła na drogę. Wsadziłem ją na tył i już razem pojechaliśmy do naszych domków. Z bliżej nieokreślonego powodu strasznie wrzeszczała. Po przyjeździe powitanie wszystkich uczestników wyjazdu, miła kolacja z grilla i gadanie przy kieliszkach do późnej nocy.

 

W końcu wszyscy poszli spać.


Wyprawy

<< Sierpień 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V