Na koniec świata

Pewnego pięknego, bezchmurnego poranka, o godzinie 8:00, na A4 spotkało się troje desperatów na dwóch motorach z bezprecedensowym zamiarem odbycia niebanalnej podróży na sam Koniec Świata. Po krótkiej pogawędce ostro ruszyliśmy początkowo autostradami, a następnie coraz sympatyczniejszymi drogami lokalnymi. Trasa była cudowna, drogi puste, nawierzchnia na ogół dobra (dzięki Dziwny). W jakiejś zabitej dechami wsi uzupełniłem paliwo i pognaliśmy dalej. Tak dojechaliśmy do małej mieściny o wielce zasłużonej historii, czyli do Lututowa. Była ona kiedyś miastem - prawa miejskie otrzymała z rąk samego Władysława Jagiełły. Do dziś zachował się układ miejski z dużym rynkiem, a w zasadzie wieś składa się głownie z rynku. Pooglądaliśmy rynek, parę pomników i pognaliśmy dalej. Powoli trasy i okolica zaczęła wskazywać, że zbliżamy się do rubieży Świata, wsi było coraz mniej, rzadko pojawiały się pojedyncze zabudowania, wszędzie lasy i wąskie, puste drogi. I tak dojechaliśmy do wsi Głuszyna – ostatniej miejscowości przed Końcem Świata. Na miejscu okazało się, że choć Koniec Świata powinien być wyraźny, a przynajmniej dobrze oznakowany, nie było nic. Co gorsza nawet taki Garmin, choć powinien to wiedzieć, nie wiedział, gdzie szukać Końca Świata. Wobec tego stanęliśmy bezradnie pod wielkim drzewem i zaczęliśmy się zastanawiać, co robić. I o dziwo, wąską i opuszczoną dróżką jechało auto. Rzuciliśmy się pod koła i błagalnym wzrokiem zapytaliśmy pana, czy słyszał coś o Końcu Świata. Pan, choć wyraźnie zdegustowany niezdrowym zainteresowaniem takimi sprawami powiedział, że owszem, słyszał. Co ważniejsze udawał się również w tamtym kierunku, choć nie do samego końca i obiecał, że mrugnie migaczem w stosownym momencie. I rzeczywiście po jakimś czasie pan zamrugał i się oddalił. A my w miejscu mrugnięcia zauważyliśmy bladą ze strachu tablicę z informacją, że do Końca Świata już tylko 1.5 km. Dalsza trasa stała się niełatwa, szutry, piaski, kurz, ostre zakręty, lasy. I tak dojechaliśmy do zielonej tabliczki informującej o osiągnięciu kresu. Z dużym zainteresowaniem wychyliliśmy głowy poza ową tabliczkę i ze zdziwieniem spostrzegliśmy, że za Końcem Świata ciągnie się jakiś inny świat. Wiedzeni niezdrową ciekawością ostrożnie przekroczyliśmy pieszo linię tabliczki i udaliśmy się do Nowego Świata. Okazało się, że nie ma tan nic nadzwyczajnego , las taki sam, taka sama piaszczysta droga, a nawet całkiem podobne gospodarstwo. Wobec tego podjechaliśmy do „Chaty na Końcu Świata", która powstała z pewnością w celu organizacji imprez związanych z osiągnięciem limesu naszego Świata. Z braku stosownych materiałów, głównie płynnych, mogących pomóc w uświetnieniu tego zdarzenia, udaliśmy się na południowy zachód w kierunku pałacu Radziwiłłów. Mieliśmy nadzieję, że tak wielki ród posiada w swoich piwniczkach stosowne płyny i będzie nam dane uczcić. Pałac znaleźliśmy bez bólu, zaparkowaliśmy i udaliśmy się na zwiedzanie. Na samym początku spotkaliśmy pana Fryderyka Chopina, a w zasadzie tylko jego górną część, z rozwianym włosem. Popiersie owo, nie wiedzieć czemu przesiaduje w gęstych krzakach i symbolizuje. Symbolizuje wyraźnie jego twórczość i fakt, że muzyka chodzi mu po głowie. Po dokładnym oglądnięciu jego wzburzonej natchnieniem fryzury dostrzegliśmy łażące po włosach nutki. Zniesmaczeni skojarzeniami obejrzeliśmy pałac od zewnątrz, przeszliśmy się po ogrodach i stanęliśmy na kawę i lody w małej parkowej budce. Nieco posileni, ale niekompletnie, ruszyliśmy w kierunku domów. Nie było widać żadnej interesującej knajpki, widać że bliskość Końca Świata nie wpływa pozytywnie na rozwój działalności gastronomicznej. I tak dojechaliśmy do Byczyny. Chwila spacerku po rynku, ocena knajpki, która nie usatysfakcjonowała nas należycie i lecimy dalej. Kilkanaście kilometrów znaleźliśmy ładną knajpkę z godnym nas jadłospisem i tu spożyliśmy obiad. A potem to już tylko jazda, jazda, jazda. Zachwyceni własną, niepospolitą odwagą, pozwalającą na odwiedzenie tak ekstremalnych metafizycznie miejsc wróciliśmy do domów.


Wyprawy

<< Grudzień 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V