Dzień 08 - za Cluj

Poranek u stóp posiadłości Hrabiego Drakuli nastał pogodny i ciepły. Leniwie zwlekliśmy się z łóżek, umyli i nieśpiesznie poszliśmy na śniadanko. Pani przyniosła cośmy chcieli, potem kawka i nadal leniwie się pakujemy. W pewnym momencie koło naszych domków pojawiły sie tarcze łucznicze i pan z kolonii przyniósł całe naręcza łuków i strzał. To znakomicie poprawiło spręż w załodze i po chwili wszystkie motory z piskiem opon, rzucając na lewo i prawo kamieniami znikały z pola rażenia. Byłem zaskoczony drogą transfogaraską - no może jeszcze nie droga alpejska, ale nawierzchnia jest poprawna. Okolica zrobiła się coraz bardziej malownicza. Jechaliśmy głęboko wciętym przełomem rzeki Arges, potem systemem serpentyn, mostków i tuneli wyjechaliśmy na tamę zamykającą ogromne jezioro Vidraru. Piękna widoczność na główny łańcuch Fogaraszy. Po chwili jedziemy dalej wzdłuż brzegu jeziora. W pewnym momencie droga obrywa się sporym uskokiem - został tylko wąski pas asfaltu pod ścianą. Wyrwa nie jest remontowana - jedynie ogrodzona barierkami. Po przejechaniu jeziora zaczęliśmy się wznosić do góry wśród pięknych hal, gdzieniegdzie urozmaiconych jakimś budynkiem, czy szałasem. Stanęliśmy sobie na widokowym miejscu, fotki, gadanie i przylazło do nas kilka osłów. Stały sobie na środku drogi, przed zakrętem, wystraszony Jurek machał samochodom, żeby zwalniały i nie potrąciły osiołka. A osiołki wyczuły chyba jego trud i zaangażowanie i zapałały do niego uczuciem głębokim i wydaje się nie do końca platonicznym. Nie wykluczam możliwości, że wszyscy bardzo spodobaliśmy się osiołkom. Nieco zdołowani możliwościami tych skąd inąd uroczych zwierzątek pognaliśmy dalej. Parę postojów na fotki i jakoś niespodziewanie wpadliśmy w tunel przecinający główną grań Fogaraszy. A po drugiej stronie kramikowo. Wszędzie budy z różnymi rzeczami - choć muszę przyznać, że stoiska serowo - wędliniarskie wyglądały i pachniały kusząco. Pochodziliśmy, powąchaliśmy i dalej. Droga w dół kręta, aż miło. Chłopcy polecieli się pokręcić na winklach, ja jeszcze trochę fotek. W pewnym momencie zatrzymuje mnie para Węgrów na beemie, z której tryska na sporą odległość paliwo. Gdzieś mieli dziurę, a nie mieli kluczy do zrzucenia baku. Wspólnymi siłami odkręciliśmy zbiornik i chłopcy zapewnili mnie, że dalej dadzą sobie radę. Dogoniłem na kolejnym postoju Jurka i już razem goniliśmy Axela i Gutka. Czekali na nas już na dole w knajpce, na ciorbie. Po zupce ruszamy dalej do Sibiu. Dzień był wyjątkowo gorący. Do miasta wjechaliśmy bez bólu i stanęliśmy blisko centrum. Miasto jest prześliczne. Snując się ospale z powodu upału oglądnęliśmy ładny kościół, piękną starówkę. Akurat była jakaś impreza motoryzacyjna i pełno stoisk różnych firm. Pełno było też skąpo odzianych i całkiem urodziwych panienek. Dużym zainteresowaniem z naszej strony cieszyły się dwa bardzo terenowe pojazdy. I pewnie długo jeszcze snulibyśmy się po tym mieście, ale upał był silniejszy. Wsiedliśmy więc na motory i pognaliśmy dalej. A droga była coraz gorsza. Ruch gęstniał z każdą chwilą, aż pojawiły się korki. A potem to już wszystko stanęło. Przeciskając się to lewą, to prawą dojechaliśmy do Sebesz. Tu znów było nieco lepiej. Na zwiedzanie Alba Julii nie było już sił ani czasu, więc ominęliśmy ją boczkiem i pognaliśmy na Turdę. W korkach rozdzieliliśmy się - Gutek z Jurkiem pojechali przodem, ja z Axelem trochę z tyłu. Przed Turdą wskoczyliśmy na nową autostradę pozwalającą na ominięcie naszego ulubionego Cluj. Jedziemy sobie z Axelkiem autobaną i zastanawiam się czy chłopcy są z przodu, czy z tyłu. Byli za nami, ale doszli nas jeszcze przed końcem drogi. Wpadliśmy na drogę do Oradei i zdecydowaliśmy się na szukanie noclegu. Po kilkunastu kilometrach znaleźliśmy kemping z domkami, basenem, piwem i kolacją. No poezja. Połączyliśmy przyjemne z pożytecznym - najpierw basen i piwo, a potem piwo i kolacja. I tak minął dzień.


Wyprawy

<< Grudzień 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V