Dzień 01 - do Żdiaru

Z majówki ostatecznie zrobił się wypad lipcowy i 4 motory ubrane w liczne sakwy i kufry, przeglądnięte i poskręcane stanęły w piątkowe południe przed domami. W planie była jazda w dwóch grupach i spotkanie w pensjonacie Szilon w Żdziarze. Na początku wyjechali Axel z Jurkiem. Pojechali na Oświęcim, Suchą i Jordanów. Trasa choć przyjemna jest wolna, a dodatkowym utrudnieniem był permanentny opad deszczu. Jednak dojechali, zajęli pokój i jako dobrzy koledzy poszli do pobliskiej knajpy wypić piwo za nasz szczęśliwy przyjazd. Druga grupa wyjechała dopiero po pracy, czyli przed piątą. Szybki przejazd na A4 i pędzimy. Mysłowice, bramki i zaczyna się jakaś nieśmiała mżawka. Nie moczyła zbytnio kurtek, więc dojechaliśmy aż do Balic, gdzie deszcz zdecydowanie przybrał na sile. Tu już ubraliśmy się kompletnie, co po chwili okazało się decyzją słuszną ze wszech miar. Od krakowskich bramek do samego Żdiaru jechaliśmy już w opadzie ciągłym i konkretnym. Obwodnica Krakowa i potem zakopianka to było jedno pasmo korków i zapchanych pasów. I tak to stojąc, to jakoś jadąc dotarliśmy do Nowego Targu. Tu sytuacja uległa znaczącej poprawie, bo już bez przeszkód, choć w deszczu, dojechaliśmy do naszego pensjonatu. Motory stały, chłopaków nie było. Na nasze powitanie wyszedł miły Słowak i zaprowadził nas do środka. Siedziało tam już kilku policjantów, którzy o dziwo byli mili i nic od nas nie chcieli. Uprzejmie się uśmiechając pognaliśmy do naszego pokoju. Pokój był czteroosobowy i chłopaki zostawili nam wypaśne małżeńskie łoże pod baldachimem. Dobre chłopaki. Zrzuciliśmy mokre ubranka i telefonicznie dowiedzieliśmy się gdzie są, że trzeba się spieszyć bo kończy się jedzenie i co gorsza picie. Po chwili siedzieliśmy już razem przy piwku i z dużym zaskoczeniem i niedowierzaniem zauważyliśmy, że jesteśmy czterej, jak czterech wieprzów z kultowego filmu. Po zjedzeniu kolacji i wypiciu piwa za pomyślną przyszłość wróciliśmy do pokoju spać. Nasze łoże, a może my w naszym łożu, wzbudziliśmy sporą radość i zamiast spać wszyscy pchali się do nas robić zdjęcia. Okazało się że nie jesteśmy poważnymi ludźmi, no może poza mną - oczywiście. W końcu najtęższe głowy spowił sen i nastała cisza. I tylko deszcz stale bębnił o napięte pokrowce na motorach.


Wyprawy

<< Październik 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V