Mikołaj w Mysłowicach

Na przełomie listopada i grudnia południową częścią kraju wstrząsnęła seria niezwykle zuchwałych napadów na placówki zajmujące się sprzedażą materiałów piśmienniczych oraz szeroko pojętych słodyczy i innych łakoci. Wspólnym elementem tych incydentów jest postać głównego przestępcy zamaskowanego w czerwono - czarną kurtkę przypominającą kurtki motocyklowe oraz dokładnie zakrywający twarz kask z czerwoną tubą na szczycie, zakończoną białym pomponikiem. Do walki z przestępcami ruszyły najlepsze organizacje wywiadowcze jak FSB, CIA, MI5, Mossad, nie mówiąc już o Nowopowołanej Komisji Sejmowej. Niestety, pomimo zaangażowania niezwykle dużych sił i środków ani sami przestępcy, ani losy zrabowanych dóbr po dziś dzień pozostają nieznane. W mroźny sobotni poranek w kierunku Mysłowic ruszyły liczne zastępy pojazdów (konkretnie dwa) wioząc zmarznięte na kość Śnieżynki i Mikołajów. Jakimś cudem zastępy owe dotarły na czas na miejsce zbiórki, czyli na Mikiplatz. Przybyli byli serdecznie witani przez Beti i Mikiego i zapraszani do wnętrza, jak to ładnie określili Dziupli. W oczy nowoprzybyłych rzuciły się stojące wszędzie na podłodze, meblach, półeczkach liczne torby z zagadkową zawartością. Dumny Miki pokazał nam co zawierały. A zawierały one wszystkie zakazane dla młodzieży przez renomowane instytuty żywieniowe pozycje. Były też liczne przybory do malowania po płaskich powierzchniach. Z braku papieru najpewniej pomalowane zostaną okoliczne ściany. Beti podała ciasta, Miki nagotował pysznej kawy, a osoby nadmiernie stremowane czekającą ich pracą zostały poczęstowane wyborną nalewką z aronii. I tu muszę powiedzieć, że pomimo trzęsienia się jak osika, galareta czy pracownik ZOO przed wejściem do zagrody lwów, tejże aronii nie dostałem ! Po wykończeniu wszystkich zapasów Mikich, ubraliśmy Kolegę Wecha w śliczny czerwony strój, zamaskowaliśmy mu oblicze białą zawieszką i chyłkiem przenieśliśmy kilkadziesiąt tajemniczych paczek do samochodów. Paczki starannie ukryliśmy przed węszącymi wszędzie agentami i pojechaliśmy w nieznane. Po przejechaniu sporego kawałka drogi, klucząc niemiłosiernie w celu zgubienia ewentualnego ogona, dojechaliśmy do Domu Dziecka w Mysłowicach. Miki ubrał czerwono - czarną kurtkę przypominającą kurtki motocyklowe oraz dokładnie zakrywający twarz kask z czerwoną tubą na szczycie, zakończoną białym pomponikiem, Wechu zadzwonił dzwoneczkiem, reszta porwała w ręce dziesiątki toreb, a jeden koszyczek wzięła Magda, ubrana w czerwony kapturek. I tak wkroczyliśmy do wnętrza obiektu. Prowadzeni przez Panią Dyrektor dotarliśmy do głęboko zakonspirowanego pomieszczenia na poddaszu. Wniesione torby ułożyliśmy pod ścianą, na krzesłach posadziliśmy Pana Mikołaja oraz Panią Śnieżynkę i z niepokojem czekaliśmy na odwiedziny kolejnych grup dzieci. I po chwili na salę wpadła pierwsza grupa zaaferowana widokiem zamaskowanych osobników, dostojnie siedzącego Mikołaja oraz na szczęście uśmiechniętej Śnieżynki. Dzieci zostały gruntownie przepytane przez zamaskowanego osobnika w czerwonym stroju i białej zawieszce. Udzielane odpowiedzi chyba zadowoliły starszego pana z dużym workiem, bo każde dostało wyraźnie wypchaną wszelkimi pożądanymi przez dzieci rzeczami torbę. Dzieci odśpiewały na cześć Mikołaja kilka stosownych tematycznie piosenek i rozbiegły się po okolicy. Obawiam się, że pobiegły malować. Po krótkiej przerwie na salę wkroczyły dzieci starsze, które z kolei były przesłuchiwane przez Pana Mikołaja na okoliczność swych zachowań i zainteresowań. A Pan Mikołaj był bardzo dociekliwy i nie dawał się zbyć byle pokrętną odpowiedzią. Jedna z panien ujęła swym głębokim uczuciem do zespołu Metallica Mikiego, który zaproponował za tę prawomyślność przyznanie jej dwóch toreb. Pomysł jednak upadł z uwagi na ilość toreb adekwatną do liczby dzieci. Mnie bardzo spodobał się chłopak kochający podróże. Odnoszę wrażenie, że Personel placówki nie podziela jego pasji i sprowadza go z powrotem nie czekając na zakończenie zaplanowanej trasy. Wizyta i tej grupy zakończyła się występami artystycznymi. Na zakończenie porozmawialiśmy jeszcze trochę z Panią Dyrektor, trochę ze sobą, pożegnaliśmy się i rozjechaliśmy do domów. Wielkie dzięki dla Mikiego ubranego w czerwono - czarną kurtkę przypominającą kurtki motocyklowe oraz dokładnie zakrywający twarz kask z czerwoną tubą na szczycie, zakończoną białym pomponikiem za zorganizowanie spotkania i przygotowanie całego przedsięwzięcia oraz Wechowi za wyczerpującą i odpowiedzialną rolę Starszego Pana z wielkim workiem.


Wyprawy

<< Grudzień 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V