Gutki a Vrutki

Pewnej letniej soboty Gutki postanowiły pokazać swojej szeroko pojętej rodzinie uroki życia w siodle. W tym celu zgromadziły w jednym miejscu i o jednym czasie swoją szeroko pojętą rodzinę oraz stosunkowo znaczącą liczbę siodeł, czyli wliczając siodła plecaczków aż 8. W ciepłe sobotnie przedpołudnie w różnych, z góry upatrzonych miejscach spotkała się cała szeroko pojęta rodzina oraz przykładowe motocykle. Po serdecznych powitaniach ruszyliśmy do Piasku nabrać do baków benzyny. Dalej pojechaliśmy na Bielsko, ale tu sielanka zaczęła skończyła. Na drodze był korek gigant. A z powodu obecności w grupie samochodu musieliśmy przykładnie odstać swoje. W końcu korek się skończył i pojechaliśmy już w miarę płynnie w stronę Żywca. Do Żywca ruch był duży, ale nie staliśmy nadmiernie. Trasa do Węgierskiej Górki tradycyjnie sympatyczna, leciało się miło i sprawnie. Kolejny odcinek do Rajczy trochę nas zniesmaczył miejscami nienajlepszą nawierzchnią i dość sporym ruchem. Do Ujsoł robiło się coraz milej, a dalej to już czysta bajka - dobra droga i minimalny ruch. Po stronie słowackiej orzekliśmy, że czas na kawę - w tym celu znaleźliśmy knajpkę w Zakamiennym, z zewnątrz nic ciekawego, a w środku zupełnie przyjemna. Mieli nawet megawypaśny fotel godny mojej osoby. Kawę każdy dostał, jaką chciał, do tego Marysia położyła na stole blachę ciasta, które znikło w oczach. Widać, że szeroko pojęta rodzina Gutków ceni sobie na równi z nami Marysi ciasta. I pozostał nierozwiązany problem palenia w lokalu - u wejścia napis o zakazie, a w środku kącik dla palaczy. Jakaś totalna niekonsekwencja. Kolejnym etapem naszej podróży był nowy odcinek drogi z Orawskiej Leśnej do Nowej Bystrzycy - kilkanaście kilometrów pięknych widoków, wspaniałej nawierzchni i pokrętnych winkielków. Jakoś szybko nas się owa trasa skończyła, więc przez Góry Kysuckie przemknęliśmy do Terchowej. Miasto oblężone jak nasze Zakopane, więc zamiast podziwiać metalowego Janosika, najsłynniejszego mieszkańca tej górskiej miejscowości, pojechaliśmy do Zazriwej. Zazriwa słynie z najlepszych na Słowacji owczych serów, a korbaczików to w ogólne na świecie. Więc zakupiliśmy parę różnych serków, żeby zobaczyć jaka jest ta światowa norma. Zrobiło się późno, więc głęboko wciętą i bardzo widokową doliną początkowo potoku Zazriwa, a od Parnicy rzeki Orawy dojechaliśmy do już szerszej doliny Wagu. Stąd do Vrutek był już tylko rzut beretem, więc po krótkiej jeździe stanęliśmy w Chopper Klubie. Pooglądaliśmy pomieszczenia sumiennie, objedliśmy się nieprzyzwoicie, ale zrobiło się dość późno. Wobec tego zrezygnowaliśmy z pomysłu zdobywania zamku w Strecznie na korzyść zobaczenia źródełka ropy naftowej. W okresie katastrofalnych zwyżek cen paliw płynnych takie własne źródełko to kuszący pomysł. Bez problemu dotarliśmy na miejsce i podeszliśmy do źródełka. I tylko Gutek podjechał tam na motorze. A przecież mu tyle razy tłumaczyłem, że jakby człowiek miał stale jeździć, a nie chodzić, to miałby kółka nie nogi. Pooglądaliśmy źródełko, nakłuliśmy próbnie glebę wokół i powdychaliśmy cudowny aromat węglowodorów. Mam wrażenie, że każdy opracował sobie w myślach pomysł na eksplorację tego dobra. I tak zrobiło się późno, więc szybko przez góry przejechaliśmy do Czech. I tu się okazało, że w naszej grupie znacząco spadł poziom płynów. Zapalały się kolejne kontrolki w motorach, ale myślę, że jeszcze jaśniej paliły się w naszych głowach. Po upalnym dniu i wypaśnym, dobrze doprawionym obiedzie wszyscy byli suchutcy, wliczając w to nomen omen Gutków. Przez Frydek i starą drogą na Cieszyn dotarliśmy do kraju i pierwsza stacja była nasza. Motory motorami, ale sklepik z napojami przeżył masowe oblężenie. Po uzupełnieniu płynów przejechaliśmy jeszcze 50 km do Żor, gdzie sytuacja się powtórzyła, z tym, że motory nie chciały pić. Tu się uroczyście pożegnaliśmy i rozjechaliśmy się do domów. Mam nadzieję, że szeroko pojęta rodzina Gutków była zadowolona, no może poza osobami, które miały przyjemność poznać uroki motocyklizmu bardziej bezpośrednio, czyli w roli plecaczków. Nie pomogły nawet podkładki z kocyków - motocykle wycisnęły niezatarte piętno na ich bądź co bądź wybitnie wrażliwych częściach ciała.


Wyprawy

<< Październik 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V