Dzień trzynasty - Alta_Nordcap

Wstaliśmy wcześnie i szybko ruszyliśmy dalej. Pogoda na razie niezła. Zimno, wietrznie, ale nie pada. Przemierzamy bezkresne pustkowia porośnięte jakimś zielskiem. Tu nie ma już nawet trawy. Widoki odjazdowe. Stajemy sobie przy drodze. Jest tu 1 namiot Samiszów, jakaś buda i kościółek. Po co on - nie wiadomo. W promieniu kilkudziesięciu kilometrów nie ma nic. Ruszamy dalej. Dobijamy do drogi prowadzącej w lewo na Nordkap. Ostatnia stacja benzynowa. Lejemy po korki i ruszamy prosto na północ. Pogoda się systematycznie psuje. Wiatr się nasila, zaczyna padać, jest bardzo zimno. Droga wiedzie klifowym wybrzeżem, pomimo ogólnej szarości spowodowanej chmurami jest ładnie. Szumi Morze Barentsa. W końcu wpadamy do tunelu na wyspę Nordkap - 8 km i jesteśmy znów na powierzchni. Jest jeszcze zimniej. Przy drodze jest klopik - w środku jest ogrzewanie. Wobec tego siedzimy sobie w klopie, jemy drugie śniadanie, fotografujemy się z tablicą informującą, że to jest cel naszej wyprawy. Wszystko co miłe jednak się kończy, ruszamy dalej. Mamy jeszcze 35 km do końca świata. Tę drogę będziemy pamiętać długo. Trasa wiodła szczytami wzgórz. Od Morza Północnego do Morza Barentsa wiał wiatr powodujący, że motory miotały się po drodze od jednego skraja do drugiego. Na szczęśnie prawie nic tą drogą nie jeździ. Jechaliśmy w permanentnym przechyle na lewo pod sporym kątem. Do tego lał deszcz. W końcu jakoś dojechaliśmy, adrenalinka w żyłach na maksa. Stoimy przed szlabanami i pytamy się o nocleg. Po chwili podjechał do nas Goldas, niewykluczone że z Belgii, zatrzymał się i przewrócił na bok. Nawet Goldas nie daje osłony przed bocznym wiatrem i załoga nie dość, że zesztywniała, to jeszcze przymarzła do motoru. Postawiliśmy więc Goldasa na koła wraz z załogą. Najbliższy kemping jest 10 km. Wracamy, lokujemy się w chatkach, obiadek, i ruszamy ponownie nad sam Przylądek Północny. Nauczeni doświadczeniem Goldasa, motory chowamy za jakimś domkiem, żeby ich nie zwiało. Robimy sobie zdjęcia ze wszystkim, co tam jest, z różnymi tablicami, globusami, pomnikami, kółkami, a także we wszystkich dostępnych pomieszczeniach. Na szczęście nie było ich zbyt wiele. Deszcz wali, walą chmury, widoku więc nie będzie. Trzeba wracać na kemp. Po powrocie decydujemy się na zjedzenie renifera w knajpie z okazji dotarcia do celu.



Wyprawy

<< Grudzień 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V