2 - dzień drugi

Do Egeru Wstałem wcześnie rano. Już było jasno. Po nocnym oberwaniu chmury zrobiło się cicho. Śniadanko, pakowanie i pora ruszać. Po miękkiej murawie boiska wyprowadziliśmy sprzęty na dwór. W lekkiej mżawce minęliśmy Luczenec i pojechaliśmy wprost na południe do małego przejścia granicznego z Węgrami. Byliśmy chyba pierwszymi ludźmi w tym roku. Chłopcy tłumnie (2 osoby, czyli 100% ludności na posterunku) wylegli oglądać nas i nasze paszporty. Pytam Słowaka o park paleontologiczny. Słowak pyta Węgra, Węgier mówi Słowakowi, on mnie. W sumie jakoś trafiliśmy. Na początku zaatakowało nas stado kóz z korkociągami na głowach, potem jakiś wstrętny pies oblał mi motor, na szczęście tylko przednie koło. Znaleźliśmy pana, który za stosowną opłatą poprowadził nas miliony lat wstecz. I to po angielsku. Oglądaliśmy skamieniałe drzewa, odciski łap zwierząt i ptaków zasypane przez pył wulkaniczny nad brzegiem rzeki, jakieś skały i inne dziwy. Była nastrojowa muzyka i gdakanie pterodaktyli. Wędrówka przez wieki była ciekawa. Następnym naszym celem była buddyjska stupa. Skąd się ona tam wzięła, kroniki milczą. Ale była, schowana w krzakach. Jakoś na nią trafiliśmy. W środku kręcił się młynek modlitewny napędzany silnikiem. Taka tam teraz technika. Na podłodze siedział w kucki smutny pan. Bałem się zrobić mu zdjęcie. A nuż zna jakieś zaklęcia ? Na koniec zjedliśmy tradycyjne potrawy buddyjskie - pure grochowe na ostro i kuleczki mięsne w sosie curry. W sumie dobre. Górskimi dróżkami, o ile tak można powiedzieć o drogach na Węgrzech, dotarliśmy do Sirok. Tu znaleźliśmy domy wykute w skale - dwukondygnacyjne, oraz co ważniejsze, pierwszą piwnicę z winami. Zatankowaliśmy kilkanaście litrów do butelek i dalej w drogę do Egeru. Po licznych nawrotach strategicznych ulicami miasta (brak jakichkolwiek drogowskazów) znaleźliśmy camping i zasiedliliśmy 3 przyczepy kempingowe. Zjedliśmy obiadek, wypiliśmy parę litrów wina i wieczorkiem ruszyliśmy na podbój Doliny Piękniej Pani. Czy pani była rzeczywiście piękna trudno nam oceniać, ale takiej ilości piwniczek w jednym miejscu jeszcze nie widzieliśmy. Długi wieczór zszedł nam na spacerze od piwniczki do piwniczki. A w każdej dawali kilka rodzajów win: Moskately, Egri Bikaver, Trimoli, Bea Mamma Cuvee itp. Do campingu chyba trafiliśmy. Choć wieczór mglisty był.


Wyprawy

<< Grudzień 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V