4 - dzień czwarty

Czas powrotów Wczesnym rankiem o 9.00, spakowani, po uściśnięciu łapek miłych gospodarzy, ruszyliśmy na północ. Pogoda początkowo bardzo dobra, gorąc wielki. Po wjechaniu w Slovenskie Rudohorie na horyzoncie, dokładnie przed nami pojawiły się ciemne chmury podświetlone momentami przez pionowe błyskawice. Trochę zrobiło nam się smutno że zmokniemy, ale trzeba jechać. W ostatnim momencie droga skręciła w prawo w sąsiednią dolinę i wymanewrowaliśmy paskudną burzę. Podobnie wyszło z dwiema następnymi. Przy przecinaniu łańcucha Niskich Tatr przez Czertownicę burzy nie było już jak ominąć, wobec czego stanęliśmy na przełęczy na kawę. W dalszą drogę ruszyliśmy po mokrej drodze, ale bez deszczu. Przed samym Liptowskim Mikulaszem trochę nas podlało, ale nieznacznie. Jak obejrzałem się do tyłu, góry z których właśnie wyjechaliśmy, spowite były koszmarnie czarnymi chmurami. Przed nami do pokonania grań Tatr Zachodnich przez Przełęcz Huciańską. Znowu błyska i grzmi. Zaczęły padać krople, które wzięte na klatkę waliły w żebra jak młotem. Ponieważ nie było widać szans żeby uszło to nam na sucho, ubraliśmy się gruntownie w stroje przeciwdeszczowe. Tradycyjnie przestało padać. Tatry Zachodnie pokonaliśmy więc w ubrankach, po mokrej drodze, ale już bez deszczu. W ulubionej knajpce "U Joszu" zjedliśmy obiadek i pojechaliśmy dalej. Mały deszczyk koło Bielska i po chwili byłem w domu. Miki miał się gorzej, bo przyhaczył go jeszcze jeden deszczyk przed domem.


Wyprawy

<< Październik 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V