Węgry 2008 - Dzień ósmy

Budapeszt, przejazd na Słowację

Po nocnej zlewie (mała mżawka) nastał pogodny ranek. Jezioro szumiało, ptaszki ćwierkały. Wyszliśmy z namiotów i jak zwykle spożyliśmy śniadanie i kawę. Po podsuszeniu namiotów spakowaliśmy się i ochoczo pomknęliśmy do Budapesztu. Nawet niewiele błądząc dotarliśmy pod wzgórze zamkowe. Motory zaparkowaliśmy blisko Dunaju i zaczęliśmy wspinać się na zamek. Zwiedziliśmy jakieś placyki, dziedzińce, pochodziliśmy po murach i schodach, aż zapędziliśmy się w miejsce, gdzie nie widać dalszej drogi. W końcu były szklane drzwi podpisane „muzeum". Nieśmiało dokonaliśmy transferu przez hall muzeum, jak ognia unikając pań w kasie. I tak przeszliśmy do dalszej części zamku. Zwiedziliśmy nowe budowle, zobaczyliśmy rzeźby, fontanny, kwiaty i trawniki. Dookoła rozbrzmiewał różnojęzyczny gwar. W końcu nam się to znudziło i poszliśmy do starego miasta. Pochodziliśmy po ulicach, pooglądaliśmy domy, kościół św. Macieja, Rybacką Basztę. Na fontannie jakiś pan karmił dużego ptaszka. Ptaszek wyglądał na wybitnie mięsożernego stwora i do tego wygłodzonego. Trochę mnie to niepokoiło. Zeszliśmy nad Dunaj i spokojnie, spoglądając to w lewo, to w prawo wróciliśmy do motorów. GPS wskazywał na bardzo prosty wyjazd z miasta. Ale to była teoria. Praktyka okazała się nieco trudniejsza, ale po zrobieniu wielu kilometrów, zaliczeniu mnóstwa dzielnic, dróg, skrzyżowań, wydostaliśmy się z miasta. Zaczęło się ściemniać, i to nie z powodu pory dnia, a nadchodzących chmur. W końcu lunęło. Stanęliśmy na stacji benzynowej i niespiesznie ubierając deszczochrony doczekaliśmy końca zlewy. Pojechaliśmy dalej. Bezproblemowo wjechaliśmy na Słowację i wąskimi dróżkami dotarliśmy do Żemberowców. Pokoje były. Przebraliśmy się w domowe ubranka i poszliśmy na piwo. Z obiadem był problem, bo na sali było wesele i kucharz zamiast zająć się zgłodniałymi, gotował i tak najedzonym gościom. Ale zaobserwowaliśmy ciekawe zjawisko. Pierwsze piwo kosztowało 2.5 zł, a każde kolejne 2.0 zł (tak, tak, pół litra, czapowane). Pod wieczór przyszła nasza kolej i dostaliśmy całkiem dobry obiadek. Potem już tylko piwko i spać.



Wyprawy

<< Grudzień 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V