Dzień siódmy

Przejazd przez Gorisium pod Budapeszt Rankiem zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy rzeczy i opuściliśmy sympatyczny Pecz. Mało ruchliwą drogą, dość szybko jechaliśmy na północny wschód. Początkowo było trochę pagórków, potem już tylko płaskie niziny. Po przejechaniu prawie 200 km skręciliśmy w lewo i już zdecydowanie wolniej posuwaliśmy się w kierunku rzymskiego miasta Gorisium. Na zupełnym pustkowiu stanęliśmy na wyprostowanie kości. W końcu znaleźliśmy ruiny. Była kupa ludzi. Motory postawiliśmy na jakiejś łączce i poszliśmy zwiedzać zabytki. W sumie miasto było ładne, częściowo odnowione, zabezpieczone. Pochodziliśmy między kolumnami, pooglądaliśmy trochę rzeźb, posiedzieliśmy na trybunach teatru i wyszliśmy na parking. Z powodu upału poleżeliśmy przy motorach i zdecydowaliśmy, że nie jedziemy do Budapesztu, tylko zostaniemy nad pobliskim jeziorem. Zdani na GPS pojechaliśmy. Skończył się asfalt, skończył się szuter. Gdy błoto groziło wciągnięciem motorów wraz z jeźdźcami postanowiliśmy zawrócić. Jadąc nieco okrężną drogą przez miasto ominęliśmy węgierskie bagna. Nad jeziorem znaleźliśmy bardzo malowniczy kemping, gdzie rozbiliśmy namioty, zjedliśmy obiad i poszliśmy się kąpać. No może nie wszyscy, ale zawsze. Do wieczora siedzieliśmy przy na trawce, od czasu do czasu robiąc zdjęcia.


Wyprawy

<< Październik 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V