Dzień pierwszy

Przejazd przez Słowację do Balf Wczesnym sobotnim rankiem do Orzesza zajechali Zygmunt i Gutki. Spakowaliśmy resztę bagażu i nieco objuczeni ruszyliśmy na południe. W Cieszynie pożegnanie z Polską, czyli wymiana walut i przekroczyliśmy granicę czeską. Spokojnie jechaliśmy nadal na południe intensywnie remontowanymi drogami, czyli wolno. Niebo pochmurne, ale nie pada. Chłodno. W Świerczyniowcu przekraczamy granicę Słowacji. Pogoda się poprawia, robi się coraz cieplej. W przydrożnym motoreście stajemy na kawę i flaczki. No może nie ta kolejność. W coraz lepszym słońcu dojeżdżamy do Bratysławy. Przed miastem skręcamy w prawo na stację i obiad. Z uwagi na tłok w okolicy motory stawiamy przy tekturowej ściance i idziemy coś zjeść. Nagle Gutek wpada zaaferowany, że ma awarię. Pędzimy przejęci do motorów i rzeczywiście, tył Gutka jest oblany olejem. Wnikliwa obserwacja tej okolicy sprzęta pozwoliła ustalić rozpoznanie – odkręciła się śruba przelewowa przekładni kardana. Rozejrzeliśmy się z paniką w oczach dookoła. Parę kroków od nas jest warsztat samochodowy. Młody gość pooglądał sprzęta i z pewnością w głosie orzekł, że nas "wybawi". Dał brakujący olej. Po dokręceniu śruby problemy ustały. Jedziemy dalej przez centrum Bratysławy, opona Gutka lśni pięknym blaskiem oleju w słońcu. Stosunkowo pustymi drogami dojeżdżamy do granicy Austrii. Na niebie pojawiły się chmury, a konkretnie jedna i to nieduża. Droga przez Austrię pokrywała się dokładnie ze szlakiem tej chmury, więc albo jechaliśmy w deszczu, albo po mokrej drodze. I do tego w słońcu. W jakiejś zapadłej dziurze o niewymownej nazwie wjeżdżamy na Węgry. Dalsza droga z drobnym postojem koło pałacu Esterhazich doprowadziła nas do Sopron. Wczytaliśmy adres kempingu do GPS i po chwili byliśmy w krzakach Wzgórz Loverek. Kempingu nie ma. Dopadliśmy jakiegoś tubylca płci pięknej i dobrze pouczeni zajechaliśmy pod bramę wjazdową na kemp. Recepcja zamknięta na głucho, ale na terenie ośrodka wrze życie jak w cyrku. I rzeczywiście, był tam cyrk. A kemping nie działa. Niczym niezrażeni wpisujemy do GPS adres ośrodka całorocznego dysponującego pokojami (wg przewodnika) i pędzimy na drugi koniec miasta. Ośrodek i owszem jest, ale nie dysponuje pokojami. Pokręciliśmy się jeszcze trochę po okolicy, bo ładna była, a że nie znaleźliśmy tu nic do spania pojechaliśmy do pobliskiego Balf, gdzie jest kemping znany nam z poprzednich wypraw. Po chwili na zielonej trawce stały nasze trzy namioty, a z pobliskiej winiarni przyniosłem parę litrów wina na uczczenie naszych wakacji. Słoneczko zaszło, położyliśmy się na zasłużony wypoczynek.


Wyprawy

<< Grudzień 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V