Dzień drugi - przemyskie

W czasie, kiedy grupa „A" borykała się z abstrakcyjnymi problemami granicznymi, pozostali uczestnicy wyjazdu wstali, umyli się, zjedli i w powoli ustępującym deszczu ruszyli na zwiedzanie okolicy. Na pierwszy ogień poszła stacja Statoil w Przemyślu, ale poza benzyną nie było tu nic ciekawego. Po kilku kilometrach dojechaliśmy więc do Bolestraszyc, gdzie po dwóch nawracaniach znaleźliśmy pałac z pięknym ogrodem botanicznym. Rozgorączkowani biegaliśmy od krzaczka do krzaczka, od kwiatka do kwiatka. W ogrodzie mieszkały też różne zwierzątka. Axel okazał się osobą aspołeczną i nie chciał nam pokazać pijawek mieszkających z wodzie, a wystarczyło włożyć rękę do stawu na kilka minut. I jakie piękne by były zdjęcia? I dzieci by zobaczyły ładne zwierzątka. Poza roślinkami widzieliśmy barokowy pałacyk, wystawę nadmuchanych ryb (podobno naprawdę tak wyglądają) i trochę minerałów. Minerały były ładne, kolorowe i fotogeniczne. Na koniec zwiedzania ktoś puścił pawia. I chodził ten paw z półtorametrowym ogonem po alejkach i nie bał się ani nas, ani naszego bigla. W końcu pojechaliśmy dalej. Kolejnym celem była piękna cerkiewka w Chotyńcu. Rzeczywiście, znaleźliśmy ją bez trudu (tylko raz się pytaliśmy). Sama budowla była naprawdę odjazdowa. Pooglądaliśmy ją z zewnątrz, pochodziliśmy po galeriach i ruszyliśmy na poszukiwanie klucza. Dowiedzieliśmy się, że trzeba poszukać pana klucznika koło dużej dziury wykopanej na staw. Dziurę znaleźliśmy bez problemu, a koło dziury był pan. W pierwszej chwili wydawało się, że nić porozumienia z panem będzie nader wątła, ale po krótkiej rozmowie na temat motorów pan podjechał pod cerkiew i pokazał nam wnętrze. Ikonostas był ładny, stary i zgodny z prawidłami budowy ikonostasu. Na ścianach widzieliśmy kolorowe polichromie. W końcu wrzuciliśmy do skrzyneczki co łaska i pojechaliśmy do Jarosławia. Zobaczyliśmy dużą cerkiew grekokatolicką z pięknymi polichromiami i mniej ciekawym ikonostasem, posłuchaliśmy jak pop rozmawia po rusku ? ukraińsku? z panią Kateryną. Ciekawe doznanie, w końcu to chyba jeszcze Polska. Przeszliśmy na ładny ryneczek, z renesansowym ratuszem i kamienicą Orsettich oraz drewnianą studnią. Była knajpa, więc zamówiliśmy typowo kresowe potrawy zwane krepsami po meksykańsku, węgiersku lub po parmeńsku. To takie wschodnie krainy. W ostatniej chwili, a może tuż po niej, zaatakowaliśmy jarosławskie podziemia. Pan przewodnik nas oprowadził po korytarzach i opowiedział ich historię dosłownie w kilku słowach: „dzień dobry państwu, do widzenia państwu". Tak wzbogaciwszy swą wiedzę na temat Jarosławia ruszyliśmy do Rudki, poszukać drewnianej cerkiewki o bardzo ciekawej bryle. Drogami ostatniej kolejności odśnieżania dojechaliśmy do wsi i rozpoczęliśmy poszukiwania cerkiewki. W końcu coś, co początkowo braliśmy za budę psa, i to bądźmy szczerzy niezbyt wielkiego, okazało się być ową cerkiewką. Bryła rzeczywiście ciekawa, ale rozmiar taki bardziej miniaturowy. Za to drzewo stojące obok było imponujące. Nie dość, że z zewnątrz spore, to w środku mogło pomieścić całą naszą grupkę i to razem z biglem i nawet jego ogonem. Nieco rozczarowani cerkiewką, ale podbudowani drzewem, ruszyliśmy do Leżajska zobaczyć miasto i klasztor. Na ryneczku wypiliśmy kawę, zjedliśmy lody lub ciastka, kupiliśmy parę puszek produktu lokalnego browaru i podjechaliśmy pod klasztor OO. Bernardynów. Budowla bardzo ładna. Organy również. Z Leżajska ruszyliśmy z drogę powrotną i po dokonaniu drobnych zakupów wróciliśmy do Dybawki. Zrobiliśmy grilla i spożyliśmy zakupione w Leżajsku produkty płynne. Zrobiło się ciemno, a grupy lwowskiej nie było. Telefonicznie ustaliliśmy, że stoją już dłuższy czas na granicy i nic się w tej sprawie raczej nie zmieni. W końcu straciwszy jakąkolwiek nadzieję na zobaczenie ich żywymi (a przynajmniej tego dnia) udaliśmy się na zasłużony wypoczynek. Na straży pozostał jedynie Miki razem z biglem.

 



Wyprawy

<< Grudzień 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V