Dzień czwarty - Łańcut i powrót

Już wczesnym rankiem, czyli według mnie wczesnym popołudniem, życie zmusiło nas do wyruszenia w kierunku domów. Postanowiliśmy jeszcze po drodze zobaczyć pałac Potockich w Łańcucie. Pożegnaliśmy się więc z Akselami, którzy ze względów zdrowotnych postanowili jeszcze trochę pospać do podwieczorku. Ruszyliśmy na północny zachód wąskimi, nie zawsze dobrej jakości dróżkami w kierunku Łańcuta. Jakość dróżek nie zawsze mieściła się w normach, już nie mówię europejskich, ale nawet tych z Bocwany. Dojechaliśmy bez błądzenia pod zamek, zostawiliśmy pojazdy na parkingu i ruszyliśmy na zwiedzanie. Zobaczyliśmy park, budynki z zewnątrz, oranżerię. Z powodu konieczności powrotu do pracy pożegnaliśmy się z Grzesiami i Ziutkami, którzy poszli zwiedzać wnętrza i pojechaliśmy na zachód. Droga szła dość sprawnie i wkrótce nadszedł czas obiadu. Pamiętam fajną zieloną knajpkę po drodze, ale uważnie jej wypatrując i nie widząc, dojechaliśmy do Wieliczki. Karczma polecana przez Ziutka okazała się zamknięta i tak jakoś dojechaliśmy do Hotelu na Wierzynka. Trochę naczekaliśmy się, ale dostaliśmy całkiem dobre jedzonko. A i sceneria była niezwykle sympatyczna. Jackowi nawet nieco się zasnęło na leżaczku. Tymczasem ruch na drodze poważnie wzrósł. Wbiliśmy się na czwórkę i po chwili staliśmy w dużym korku. Postanowiliśmy skręcić na Skawinę i objechać autostradę od południa. Nie wiem, czy był to dobry pomysł, ale za to korków nie było. A że droga rozkopana i dziurawa, no cóż, nie można mieć wszystkiego. W końcu pod wieczór dotarliśmy szczęśliwi i zadowoleni z wyjazdu do swoich domów.

 



Wyprawy

<< Grudzień 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V