6 - dziń szósty

Cortina - Wenecja

O świcie budzi nas znajome bębnienie w tropik. Znowu Axel wywołał deszcze. Na szczęście deszcze są przelotne. W przerwach między nimi robimy śniadanie, pakujemy się. Z powodu snujących się mgieł mało co widać. Decydujemy się na jazdę. Wąziutką dróżką wśród skałek i ładnego jeziorka omijamy górą Cortinę i powoli wspinamy się na przełęcz Falzarego. Stajemy na przełęczy przy schronisku. Jest wilgotno, ale nie pada. Wszędzie przewalają się chmury i prawie nic nie widać. Decydujemy się na odwrót i jazdę do ciepłych krajów, a konkretnie do Wenecji. Po chwili przyjechała grupa Niemców – jeden miał na plechach ograniczenie prędkości do 250/h. To miło, że chłopcy zbytnio nie szaleją. Na ścianie schroniska wiszą dwie stare CZ – czyżby nie mogły stąd same odjechać? Po chwili w szarościach mgły unosi się wagonik kolejki na Małego Lagęzłoja. Axel blednie i kategorycznie odmawia przyjazdu w Dolomity na narty. I jaki jest związek nart z mgłami na przełęczy?. Nie wiem. Ruszamy dalej, droga stopniowo schodzi w dół. Znowu problemy z benzyną. W tym dzikim kraju nawet zatankować nie można normalnie. Dojeżdżamy do Alleghe. Mijamy ładne jeziorko. Civetty oczywiście nie widać. Wreszcie jest w miarę normalna stacja – tankujemy po korek. Jedziemy dalej. Mijamy Agordo, Belluno i po chwili jesteśmy na autostradzie. Temperatura stale rośnie i po chwili jest ponad 30 stopni. Świeci słoneczko, choć takie jakieś dziwne. Pali, parzy i ogólnie jest duszno. Za naszymi plecami ponure chmury. Zjeżdżamy na Jesolo i posuwamy się do końca półwyspu Lido di Jesolo. Znajdujemy kemping, rozbijamy namioty, obiadek. Ruszamy na plażę – 2000 metrów w spiekocie. Za płotem oglądamy ogromną budowę – Włosi zamykają całą lagunę wenecką potężną tamą, mającą chronić miasto przed kaprysami morza. To robi rażenie. W końcu jest plaża, piasek, ciepłe morze. Kąpiemy się w wodzie i tylko Axel zaczyna znowu swoją mantrę – „będzie lało, będzie lało". Na falochronie pijemy piwo w celu poprawy bilansu wodnego. A z zachodu niebo robi się jakieś sine i ciemne. Dziwne. Przecież w ciepłych krajach nie pada. Wracamy na kemping, po drodze nabywany flaszeczkę wina na wieczór. Flaszeczce dobrze z oczu (szyjki?) patrzy – ma 5 litrów. Rozkładamy na piasku pokrowiec na motor i do późna gadamy o różnych sprawach. Jest bardzo ciepło i miło.


Wyprawy

<< Październik 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V