2 - dzień drugi

Czeskie Budziejowice - Prachatice

Wczesnym rankiem po dziwo nie padało. Jezioro zasnute było układającą się warstwami mgłą, z której wystawały czubki drzew i różne stare samochody, busiki i autobusy. Na wschodzie przez mgłę przebijała się złota poświata – może słońce ? Pobudziłem wszystkich, umyliśmy się w nieco socjalistycznych warunkach, co było znaczącym wyzwaniem logistycznym, ponieważ do kabiny nie wchodził osobnik wraz z ubraniem i ręcznikiem i nie było ciepłej wody. Letniej zresztą też nie. Zjedliśmy co było i ruszyliśmy pustą drogą w stronę Czeskich Budziejowic. Axel nadal zaklinał deszcze i namawiał nas do profilaktycznego ubrania deszczochronów. Po drodze zatankowaliśmy benzynę. W miarę zbliżania do miasta ruch się nasilał. W końcu dotarliśmy do centrum i stanęliśmy na parkingu. Tu Axel wykazał się genialnym pomysłem, żeby wjechać na rynek, co też uczyniliśmy. Potem przez 3 dni stale powtarzał, że jest stworzony wyłącznie do stanowisk kierowniczych. Na rynku zaparkowaliśmy maszyny przed ogródkiem kawiarni, co było dobre, ponieważ mogliśmy je obserwować w czasie kolejnego deszczu pijąc kawę pod zadaszeniem. Starówka Budziejowic bardzo nam się spodobała, a poza tym udało nam się nabyć chleb, choć była niedziela. W końcu ruszyliśmy dalej na zachód. Początkowo szło nam nieźle, droga była nieco mokra, ale nie padało. Minęliśmy zamek Krotochwile, trochę szkoda żeśmy nie stanęli, bo z boku wydawał się ładny. Chwilę później skręciliśmy w stronę miejscowości Prachatice. Droga wąska, kręta wiodła malowniczymi wzgórzami, wśród coraz gęściej padających kropli deszczu. Miasteczko niewielkie, ale bardzo ładne. Motory zaparkowaliśmy pod starymi murami miejskimi i ruszyliśmy na poszukiwanie noclegu. W trakcie przemykania wiekowymi uliczkami wpadliśmy na pomysł znalezienia biura informacji turystycznej i był to pomysł dobry. Panienka w biurze okazała się nader uczynna i dzwoniła po wszystkich pensjonatach w mieście, ale były pełne. Mina Axela wydłużała się niepokojąco, a cera bladła. W końcu walnął przed panienką na oba kolana, wznosząc oczęta ku niebu i prosił o znalezienie jakiegoś kącika dla nas. Panienka miała miękkie serce i dalej dzwoniła, aż znalazła wolny pensjonat z garażem dla naszych motorków w pobliskim Husyńcu. Pojechaliśmy w nadal padającym deszczu pod wskazany adres, brama się otworzyła i mogliśmy wjechać do długiej, zadaszonej i zamykanej sieni, gdzie schronienie znalazły nasze maszyny. Dostaliśmy dwa sympatyczne pokoje i po krótkich ablucjach, w ustającym deszczu, ruszyliśmy na poszukiwanie obiadu. Zadanie nie było łatwe, ale że dziura niewielka znaleźliśmy w końcu czynną restaurację. Obiadek był niezły, piwo „Bernard" też obleci. Podobały nam się wiszące i huśtające fotele przed barem. Ciekawe, jak się w nich siedzi po kilku piwach. Na koniec kupiliśmy po flaszce piwa na wieczór. Sam pomysł był dobry, ale piwo okazało się gejowskie, bo bez procentów. Axel przez cały wieczór mamrotał zaklęcia pod adresem pana w restauracji. Pod wieczór pogoda zaczęła się poprawiać, więc poszedłem na zwiedzanie miasta. W ciągu 20 minut obszedłem wszystkie trzy ulice, zobaczyłem bardzo sympatyczną knajpę średniowieczną o klimatycznym wystroju, dom urodzin i pomnik Jana Husa – tego od Husytów. Po moim powrocie na spacer poszedł Zyga z Leszkiem i tyle ich widzieliśmy. Zaczęło zmierzchać, a chłopaków nie ma. Nie bardzo mieli gdzie iść, bo miasto ma kilkaset metrów średnicy i trzy drogi. W końcu, prawie po ciemku wrócili. Okazało się, że byli w średniowiecznej knajpie i Zyga rzucał toporem i pił piwo. Im więcej pił, tym więcej rzucał. A celów stale przybywało. Próbował namówić kelnerkę, żeby stanęła przed drewnianym słupem w który rzucał, ale przytomnie mu odmówiła. Bardzo się cieszę, że nie poszedłem z nimi, bo nie wiem jak by się to skończyło. Zadowoleni z miłego dnia i miłego noclegu ułożyliśmy się do snu. I tylko Zyga przez sen nadal rzucał toporem.


Wyprawy

<< Październik 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V