3 - dzień trzeci

Tokaj - Ieud

Wstaliśmy wcześnie, droga przed nami daleka, a i nieznana. Z Tokaju w dość gęstym ruchu jedziemy na południowy wschód do dużego miasta o wdzięcznej nazwie Nyiregyhaza. Konia z rzędem temu, kto to poprawnie wypowie. Przez miasto przejechaliśmy szybko, choć ruch był spory. Na wylocie jeszcze parę rondek i już jedziemy na wschód. Po pewnym czasie skręcamy bardziej na południe do miasta Mateszalka. Miasto niczym się nie odznacza, ale nazwa spodobała mi się bardzo. Jedziemy dalej. Jeszcze krótki postój pod sklepem i jesteśmy na granicy. Tu postanowiliśmy się pożegnać z cywilizacją (to tak na wszelki wypadek) i odwiedziliśmy klopika jeszcze po węgierskiej stronie. Na granicy zniesmaczyła nas kontrola dokumentów (jak się szybko człowiek przyczaja do dobrego) i stajemy na ziemi rumuńskiej. Próba zdobycia lei drogą zamiany innej waluty nie powiodła się. Za to pierwszy kontakt z Rumunami był bardzo dołujący. Dwóch wyrostków nachalnie domagało się papierosów, jedzenia i euro. Ciekawe skąd wiedzieli, że nie mamy lei. W nieco popsutych nastrojach jedziemy do pobliskiego Satu Mare do bankomatu. Miasto brzydkie, korki, ruch wydaje się być pozbawiony jakiejkolwiek celowości i zasad. Jednoznacznie miasto kojarzyło się z miastami III świata. Na szczęście wypatrzyliśmy bankomat, stanęliśmy na zakazie zatrzymywania (nie my sami), wybraliśmy kilkaset lei i nie pchając się dalej wyjechaliśmy z miasta. Droga była taka sobie, dość szeroka, niezbyt równa, zapchana niemiłosiernie dymiącymi ciężarówkami, starymi daciami i dość często mknącymi furmankami. Po kilkudziesięciu kilometrach odbijamy w lewo w stronę Maramuresz. Droga była węższa, jeszcze bardziej nierówna (zdrowo waliło po kręgosłupie), ale ruch zdecydowanie mniejszy. Stajemy na jakiejś przełęczy. Cicho, powietrze czyste, słoneczko świeci, tylko te pobocza nieco zaśmiecone, jak u nas. Ruszamy, po chwili po prawej pojawiła się knajpka, cała pomalowana na obiecujący czerwono – różowy kolor. Stajemy. Trzeba coś zjeść. Dostaliśmy menu – niewiele z tego wiemy, poza tym, że piwo w knajpie kosztuje od 2 do 3 złotych. No raj. Wzięliśmy coś do jedzenia, oczywiście potrawy wybierane były losowo, bo pani nie mówiła z żadnym ludzkim języku. Okazało się, że mnie trafiły się flaczki z dużą kulą śmietany i ostrymi paprykami do przegryzania, a Gutkowi wyrób kotletopodobny. Problem zaczął się przy płaceniu – daliśmy pani banknot 50 lejowy (dokładnie 50 zł), nie mieli wydać reszty. Pan wsiadł więc w dychawiczną dacię i pojechał do wsi. Wrócił po ponad 30 minutach – rozmienienie banknotu o tak wysokim nominale okazało się niewykonalne. Wzięliśmy więc resztę w naturze, czyli dostaliśmy sporą flachę palinki. Okręg Maramuresz jest bardzo biedny. Drogi to porażka. Nierówne, dziurawe, wyboiste. Nawet nie można powiedzieć, że zniszczone. Oni je chyba takie robią od nowości. Dojechaliśmy do Sapanta. Jest tu słynny Wesoły Cmentarz, gdzie na nagrobkach są wierszyki i obrazki przedstawiające w żartobliwy sposób życie, przywary, nałogi, a i często przyczynę opuszczenia ziemskiego padołu przez mieszkańca danej kwatery. Wierszyki z przyczyn oczywistych musieliśmy sobie odpuścić, ale obrazki pooglądaliśmy dokładnie. Większość przedstawiała wypadki na roli, wypadki komunikacyjne, ale dużo wskazywało jako przyczynę odejścia na służbę zdrowia i jakieś służby mundurowe. Ciekawe. Bardzo spodobała nam się dzieweczka nieco roznegliżowana, w czerwonej bieliźnie, ale ze skrzydełkami, żeby nikt źle nie myślał. To znaczy, dzieweczka miała skrzydełka, nie bielizna. Pojechaliśmy dalej, nieco błądząc w Sighetu, do miejscowości Ieud, gdzie przewodnik po Rumunii polecał pensjonat u miejscowego nauczyciela. Trafiliśmy bezbłędnie i po chwili mieliśmy gdzie spać przez najbliższe dwie noce. Jak się okazało, że nasz gospodarz ładnie mówi po francusku, impreza przy grillu i palince przeciągnęła się do późnych godzin nocnych. Bardzo polubiliśmy Rumunię.


Wyprawy

<< Październik 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V