7 - dzień siódmy

Przejazd z Turdy do Cluj. Przejazd do Hajduszoboszlo

Rankiem przegryźliśmy śniadanko w pokoju, pooglądaliśmy za dnia ciekawy pensjonat i ruszyliśmy na północ do Cluj. Miasto bardzo duże, więc do centrum wjechaliśmy z małym krążeniem, ale zaparkowaliśmy blisko miejsc, które chcieliśmy zobaczyć. Pooglądaliśmy rynek, kościół św. Michała, szczątkowe wykopaliska z czasów rzymskich, parę ładnych budynków. I znowu miasto oceniliśmy jako normalne, europejskie. Pogoda oczywiście znowu kapryśna, pojawiły się przelotne deszczyki. Znudziło nam się to i ruszyliśmy ostro na Węgry. Jazda do Oradei przebiegała spokojnie, jeśli nie liczyć paru niezłych zlew, zmuszających nas do ubierania deszczochronów. Minęliśmy Oradeę i po kilku kilometrach znaleźliśmy się na ziemi węgierskiej. Duża ulga. Drogi normalne i jakieś takie normalne otoczenie. Szybko pojechaliśmy do Hajduszoboszló na nasz kemping, załatwiliśmy domek i na głodnego polecieliśmy na baseny, odmoczyć się po Rumunii w ciepłej wodzie. Szybko wrzuciliśmy po langoszu z piwem i siedzieliśmy w wodzie, aż nas wyrzucili. Kupiliśmy trochę miejscowych przysmaków na kolację i wróciliśmy na kemping. Gutek odkrył, że jego motor zaczął gubić elementy konstrukcyjne, więc ze Schizmem do ciemniej nocy wiązali je sznurkami i innymi środkami. Przed snem spożyliśmy jakąś węgierską flaszeczkę.


Wyprawy

<< Wrzesień 2019 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2019 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V