6 - Dzień szósty

Przejazd Hunedoara, Sebes,Alba Julia, Turda

Poranek nastał mokry, ale już nie padało. Ubraliśmy się w deszczówki tak z rozpędu i pojechaliśmy przez Devę, dolinę Mures do Sebes. Po drodze nastąpiła miła chwila rozbierania z powodu gorąca dodatkowych ubranek. Z przeciwnego kierunku spotkaliśmy nawet grupę motocyklistów. Wszelkie te objawy świadczyły niezbicie, że najgorsze mamy już za sobą. Po godzinie dojechaliśmy do centrum Sebes i stanęliśmy na małym parkingu. Doczepił się jakiś autochton, ale był miły i znał francuski, więc mu uległem i dałem parę groszy. Pospacerowaliśmy po mieście, pooglądaliśmy stary kościół z gotyckim ołtarzem przypisywanym Witowi Stwoszowi Młodszemu, małą starówkę. Nazw ulic były dwujęzyczne, świadczące o żywym tu jeszcze osadnictwie niemieckim. Spotkaliśmy pana z czarną czapeczką na głowie w kształcie trudnym do opisania, tym niemniej niezwykle oryginalnym. Z centrum pojechaliśmy jeszcze parę kilometrów na wschód do rezerwatu „Czerwone Skały" . Droga początkowo utwardzona choć dziurawa, przeszła w nieutwardzoną i jeszcze bardziej dziurawą, co w połączeniu z wielodniową ulewą dało trasę stworzoną dla cruiserów. Ja poddałem się ponad kilometr przed celem nie pokonując rozległego zbiornika wodnego o nieokreślonej głębokości. Oba Gutki nie dały za wygraną i przejechały go w bród, następnie pokonały mostek, gdzie zgrzytało podwozie o beton. Spasowali dopiero przed stromym, błotnistym podjazdem dodatkowo rozmiękczonym przez pasące się owce. Ze Schizmem dotarliśmy błotnistym, wąskim wąwozem pod same skały. Okazały się czerwonym zlepieńcem, po ulewach łatwo się łamiącym i spływającym czerwoną mazią. Porobiliśmy parę zdjęć i czas wracać. Mnie czekał długi spacerek, Gutków błotnista trasa. Szczęśliwie dotarliśmy do twardej ziemi i pojechaliśmy do niedalekiej Alby Julii. Śliczne to miasto, całkiem europejskie, czyste, zadbane. Wypiliśmy kawę, zobaczyliśmy ciekawy prawosławny sobór koronacyjny z pięknym wnętrzem, starą katedrę katolicką z grobami królewskimi, a przede wszystkim świetnie zachowaną twierdzę habsburską Carolina Alba. Pooglądaliśmy sumiennie budynki, bramy, porobiliśmy zdjęcia wartownikom w mundurach z epoki. Super. Ale czas gonił, więc ruszamy w stronę wąwozu Turda, gdzie mapa i GPS obiecywały nocleg. Kilometr przed schroniskiem był placyk, na którym lokalesi wypiekali niezwykle oryginalne ciasta. Wymieszane ciasto lali na obracający się wałek przypominający wałek do ciasta, a to wszystko leżało na grillu. Ciasto mieli w różnych smakach – mnie odpowiadało z cynamonem. Ponieważ nie jedliśmy cały dzień te walcowate sękacze cieszyły się dużym powodzeniem. Pojechałem z Gutkami pod schronisko. Ręce nam nieco opadły, bo było w stanie bardziej niż opłakanym i do tego w remoncie. No nic, posnuliśmy się po okolicznych drogach w poszukiwaniu innego noclegu, co było sztuką trudną, zważywszy, że drogi były kamienisto – glinianie, a deszcze skończyły się parę godzin wcześniej. W końcu poddaliśmy się i pojechaliśmy do sporego miasta Turda. Tu GPS zaprowadził nas pod pensjonat „Prince", zaprojektowany przez pana o łatwym do zapamiętania nazwisku Dracula. Pensjonat miał zamykany parking, co skłoniło nas do zatrzymania się w nim. Cena wstępna była mocno powalająca, ale udało nam się wynegocjować trochę zniżek, a to za grupę, za płacenie gotówką, a nie kartą, za niejedzenie śniadania. Pokoje okazały się niezwykle bajeranckie, wyposażenie staroświeckie (stylizowane), ale powaliły nas łazienki. Wyłożone były kamieniami i przypominały wnętrza jaskiń. Co ciekawe były nawet szczoteczki do zębów, że o reszcie nie wspomnę. Po prysznicu poszliśmy do restauracji, gdzie zjedliśmy kotlet Dracula i opróżniliśmy 2 butelki Cotnari. Trochę porozglądaliśmy się po otoczeniu pensjonatu, a ładne było i udaliśmy się na spoczynek z pewną dozą niepewności, bo przecież przewijający się wszędzie Dracula do czegoś jednak zobowiązuje.


Wyprawy

<< Grudzień 2019 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2019 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V