3 - Motocyklami przez Portugalię

 

 

Nasz URLOP na motocyklach – Portugalia.

Po zlocie udaliśmy się z naszym nowym kolegą Jarkiem dalej na zachód wybrzeża Algavre (najpiękniejszego wybrzeża Portugalii). Planowaliśmy dojechać do Lagos ale droga i GPS zaprowadziły nas do mniejszego miasteczka ok. 10 km od Lagos o nazwie Praia de Luz. Zakwaterowaliśmy się na kilka dnia na kampingu z sieci Orbitur (bardzo dobry standard – basen, restauracja i sklep na kampingu jest zawsze). Do plaży kilka km w takim razie jedziemy. Leniuchujemy tam kilka dni robiąc sobie bliższe i dalsze wycieczki. Między innymi na końce Europy tj. Cabo de Sao Vincente – najdalej wysunięty na południowy zachód skrawek naszego kontynentu, w Sagres zwiedzamy szkołę nawigacji założoną przez księcia żeglarza oraz piękne plaże w okolicy Lagos: Praira de Santa Ana, Praira Bordeira ….

Żegnamy Jarka który pędzi dalej na północ i do rodzimej Hiszpanii – do zobaczenia w Pszczynie !

Po kilku dniach lenistwa wybieramy się w drogę do Lizbony. Jedziemy drogą N120 przez Aljezur i Sines Staram się unikać dróg płatnych ale w końcu jednak lądujemy na autostradzie.

Po drodze z uchwytu przy 120 km/h wypada mi telefon (a w nim nawigacja). Jeden jedyny raz nie przypiąłem go do smyczy i spadł - ot moje szczęście ! Ruch na drodze był mały i szczęśliwie żaden samochód go nie najechał. Pozbierałem reszki. Bateria nieco odkształcona ale na siłę weszła, klapki nie znalazłem taśma MacGyver’a załatwia sprawę J. Odpalam i….działa ! Niezniszczalna Nokia !

W okolicach Lizbony postanowiliśmy skorzystać także z jednego z kampingów sieci Orbitur i w końcu wylądowaliśmy w nadmorskiej miejscowości Cascais w jej dzielnicy z plażą Guincho.

Cascais jest nowym i dość popularnym kurortem ok. 25 km od Lizbony. Po drodze jest miejscowość Estoril (taki nasz Sopot – do lansowania się), ale jak ktoś szuka nieco spokojniejszej okolicy to polecam Cascais.

Po rozlokowaniu się na kampingu, poszliśmy zobaczyć plaże. Bardzo wiało, jedynie surferom to nie przeszkadzało i uprawiali swoje hobby w najlepsze. Dla nas lepszy był kampingowy basen… 

Zwiedzanie Lizbony rozpoczęliśmy wieczorem od krótkiej przechadzki ulicami starego miasta, kolacyjce na deptaku Rue de Prata, wyjazdu windą do wyżej położonych dzielnic i w końcu do ekskluzywnej restauracji z muzyka FADO na żywo. Późnym wieczorem nadmorskim bulwarem przy dotarliśmy do namiotu. Kamping był już zamknięty i tej nocy nasze sprzęty musiały pozostać na kampingowym parkingu a nie przy namiocie…:(

Kolejny dzień zwiedzania obejmował min.:

 

-Oceanarium położone na terenach EXPO, skąd doskonale widać 16km most Vasco da Gama oraz mnóstwo ciekawych architektonicznie budowli po Expo. -Przejażdżkę turystycznym zabytkowym tramwajem po uliczkach Lizbony. Momentami wydawało się że tramwaj uderzy w jakąś kamienice lub samochód – fajna rzecz ale droga ! Polecamy zakup biletu dziennego komunikacji miejskiej i mapki gdyż to samo (jedynie bez głosu przewodnika w słuchawkach) można zobaczyć na własną rękę. Powrót metrem do motocykli :) (nogi bolały, a dla nas metro to atrakcja…hehehe) -Santa Maria de Belem – ogromny klasztor z piękną fontanną przed wejściem.

Następnego dnia pakujemy się i ruszamy do Porto. Po drodze postanowiliśmy jeszcze wstąpić do Obidos (pięknie zachowane stare miasteczko zamknięte w wysokich murach obronnych), Alcobaca z Królewskim Opactwem pod wezwaniem św. Marii oraz miasto Batalha - architektoniczna perełka Portugalii.

W końcu wieczorem docieramy do Fatimy.

Fatima ma bardzo dobrą cechę – jest tu mnóstwo tanich hoteli o dobrym standardzie ! Dalszej części wizyty nie będę opisywał, gdyż każdy przeżywa to na swój sposób w zależności od światopoglądu.

Kolejnego ranka ruszyliśmy na Porto. Córka wynalazła nam nocleg w Hostelu w centrum. Tanio, ale bez klimy. W nocy daje się nam to we znaki…

Motocykle odstawiamy na 2 dni. Jeździmy autobusem wycieczkowym, miejskim i metrem. Komunikacja jest bardzo łatwa do opanowania i wszędzie można się dostać w miarę szybko.

W dawnym nadbrzeżu portowym skąd odprawiano porto do Anglii zaliczamy dwa bardzo miłe wieczory. Za przewodnikiem próbujemy lokalnych potraw wśród których warto napisać o Tripas – potrawa będąca połączeniem flaczków i fasolki po bretońsku pochodzi z czasów Vasco da Gamy (kiedy podczas wypraw odkrywczych w porcie zostawały tylko resztki). Beata zmogła parę łyżek (co ją później zgubiło), ja odstawiłem po dwóch… :( Zdecydowanie nie polecamy !

Kolejne kulinarne wybory były już zdecydowanie lepsze ! Samo Porto dużo bardziej przypadło mi do gustu niż Lizbona, ludzie bardziej przyjaźni, ulice wąskie i swojskie, miejscami zaniedbane, a te tramwaje i autobusy na centymetry mijające zaparkowane samochody….super !

Jedynie plaża gorąca jak patelnia w piekle, a morze zimne jak zwykle… pojechaliśmy na kempingowy basen nieco się ochłodzić…

Nadszedł czas odwrotu. Zaplanowana trasa przez Villa Real, Zamore i Saragosse. Tu spaliśmy w hotelu Paris. Jak się później okazało śniadanie też były iście paryskie.. J. Nie mieliśmy czasu ponownie znaleźć pamiętnika i rankiem pognaliśmy do Barcelony. Ostatnie 50 km jechałem z duszą na ramieniu myśląc ile zostało z naszego samochodu i przyczepki. Niepotrzebnie. Wszystko w najlepszym porządku !

Dojechaliśmy sprzętami pod hotel. Wieczorem zapakowaliśmy mopliki na przyczepkę ale przedtem zaliczyliśmy Barcelonę „by night”.

Kolejnego dnia rozpoczęliśmy zwiedzanie od wycieczki autobusem. 45 min oczekiwania w kolejce do wejścia Sagrada de Famila także nas nie było w stanie zniechęcić. Budowla przytłacza swym ogromem i było by dobrze, żeby w końcu ją skończyli…

Kolejne budowle Gaudiego podziwialiśmy już z górnego pokładu naszego autobusu. Po południu szybkie zakupy w miejscowym Auchanie i do domu !

Po 28 godzinach i litrach REDBULA byliśmy w naszym kochanym domku !

W sumie 4 tyś na moto, 4,5 tyś samochodem. Widoki zapamiętane w pamięci - bezcenne, nowo odkryte smaki, Portugalia odhaczona !

Kiedyś zaliczymy jeszcze południową Hiszpanię bo warto.

Dziękujemy wytrwałym czytelnikom ! :))

 

Nasze fotki możecie zobaczyć tu: http://picasaweb.google.com/beatakubik1973




Wyprawy

<< Październik 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V