Zakończenie sezonu u Dżina

Zakończenie sezonu

 

 

W chłodne i wilgotne piątkowe popołudnie na Gutekplatzu zebrały się dwa motory i auto. Po spakowaniu do pojazdów całego dobytku ruszyliśmy na południe. Żorski korek pokonaliśmy sprawnie i po zatankowaniu paliwa pojechaliśmy do Cieszyna. Pogoda nas nie rozpieszczała. Nie żeby lało, w końcu Axel z nami nie jechał, ale nieco kropiło, na szczęście z przerwami. Przejechaliśmy granicę i dalej piękną autostradą pomknęliśmy do Frydka Misztka. Tu jechało się dobrze. Z Frydka pojechaliśmy jeszcze kawałek do Nowego Jiczina i skręciliśmy na południe w stronę Wołoskiego Międzyrzecza. Pogoda się popsuła. Kropiło oszczędnie, ale raczej stale. W Nowym Jiczinie i Międzyrzeczu Czesi pobudowali ronda kaskadowo, co powodowało, że nasza trasa stała się nie dość że mokra, to jeszcze niebywale kręta. Alpy wysiadają. W końcu w szybko zapadającym zmroku i opadającym deszczu dotarliśmy do lasów za wsią Hostalkowa, gdzie mieści się kwatera Dżina. Rozlokowaliśmy się w pokojach pobierając losowo z leżącej kupy klucze i udaliśmy się do restauracji na piwo. U Dżina panował miły zwyczaj – kelner nie czekał na skończenie jednego kufla, tylko od razu przynosił następny bez zamawiania. Po chwili przyszły dwa małe kotki i pobawiliśmy się z nimi. Tak miło gawędząc doczekaliśmy się przyjazdu Rysiów. Ściągnęliśmy ich nieco mokrych i zmarzniętych z motoru i zaczęliśmy rozgrzewać wszelkimi dostępnymi sposobami. Po pewnym czasie przyjechał Andy z Anką – jeszcze bardziej mokrzy i zmarznięci. Wrzuciliśmy więc kolację i czekamy na Jacków. W końcu przyjechali, zjedli kolację i do późnej nocy gadaliśmy, wspominaliśmy miniony sezon, oglądaliśmy część filmu z tegorocznego wypadu w Alpy. W końcu towarzystwo rozeszło się po pokojach i zapadło snem sprawiedliwych a niewinnych. Ranek tradycyjnie chłodny i nieco wilgły. Zjedliśmy śniadanie i po krótkich pogaduszkach ruszyliśmy na zachód w poszukiwaniu lepszej pogody i podziemnych wrażeń. Droga początkowo kręta, mokra i posypana szuterkiem stopniowo przeszła w betonową autostradę, a uporczywa mżawka w końcu ustąpiła. Bez przygód dotarliśmy na parking przy Przepaści Macochy. Po wykupieniu stosownej opłaty (był tan osobny parking dla motorków) ruszyliśmy kupować bilety na kolejkę i do jaskini. Udało nam się bez bólu, więc zjechaliśmy w czeluść przepaści kolejką linową i bez żadnego czekania weszliśmy do podziemi. Jaskinia była bardzo ładna, miała bogata szatę naciekową i podróż kończyła się miłym rejsem podziemną rzeką. Łodzią dowodził kapitan żeglugi podlądowej i tylko parę razy walnęliśmy naszym Tytanikiem w jakąś skałę. Po rejsie kolejką wróciliśmy do motorów i pojechaliśmy na wypaśny obiadek do Jedovnic. Knajpka malowniczo położona nad jeziorem, jedzonko dobre. Ja pojechałem do Katowic po Aśkę, a chłopaki wróciły samotnie do Dżina. Tymczasem do pensjonatu dotarł Paweł z Madzią. Do nocy trwały rozmowy przy cieście Marysi i nalewce na skorpionie. Zobaczyliśmy do końca film z Alp i film Jacka z Toskanii. Ranek ponownie wilgotny i mglisty, na szczęście bez deszczu. Zjedliśmy śniadanie, potem niezbyt miłe rozliczenie z Dżinem i pojechaliśmy w kierunku Rożnowa. Rysiek i Andy śpieszyli się bardziej, więc na stacji pożegnaliśmy się i chłopaki pojechały w sobie znanym kierunku. My mieliśmy w planie zwiedzanie skansenu urządzeń napędzanych kołem wodnym, niestety jest czynny jedynie w lecie, więc zamiast tego zobaczyliśmy wołoskie drewniane miasteczko. Bardzo fajna rzecz. W wołoskiej starej karczmie wypiliśmy kawę przy muzyce na żywo na cymbałach. Po zwiedzeniu miasteczka pożegnaliśmy się i wszyscy wrócili do domów, a ja pojechałem jeszcze do Stramberku na obiad w starym miejskim browarze. Mieli ciekawą i bardzo dobrą potrawę – fondue ugotowane na własnoręcznie warzonym piwie. Po obiedzie parę fotek na ślicznym ryneczku z imponującą wieżą zamkową i szybki powrót do domu.



Wyprawy

<< Październik 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V