Spotkanie z The Club w Księżych Młynach

Księże Młyny W piątkowe popołudnie planowaliśmy z Beti i Mikim wypad w dalekie strony do Księżych Młynów na spotkanie z kolegami w The Club. Miki zaplanował wcześniejszy wyjazd w słoneczku i ciepełku. Niestety, na skutek problemów prądowych w hondzi Beaty, wyjazd znacząco się opóźnił o zakup nowego akumulatora. Ponadto po zatankowaniu paliwa pod Piotrkowem szybkość hondzi nie przekraczała 35 km/h. I tak sobie jechali do 9:00 wieczorem. Ja z kolei szybko załatwiłem pracę, w biegu zjadłem obiad, ubrałem się, wytoczyłem motor przed dom i zacząłem walkę z oporną materią o zapalenie silnika. A motor mój jak się zaprze, to nie zapali i już. Rozebrałem pół motoru wg wskazówek Mariuszka, wszystko OK, a nie zapala. W końcu wiedziałem, że w piątek już nie pojadę, więc przy piwie czekałem na przyjazd fachowca. I jak zwykle motor z bliżej nieznanych powodów zdecydował się zapalić i odpala tradycyjnie od dotknięcia rozrusznika. Więc wczesnym sobotnim rankiem, jeszcze przed wschodem słońca ruszyłem na północ. Na termometrze pojawiło się minus 0.0 stopni. I tak jakoś zrobiło mi się niekoniecznie ciepło. W miarę przejechanych kilometrów słońce wznosiło się coraz wyżej, znikł minus przed zerem i poczułem rozchodzące się po ciele ciepło. Powyżej 4.0 było już całkiem miło. Za Sieradzem zadzwoniłem do Mikiego, okazało się, że chłopcy już wyjeżdżają i umówiłem się na spotkanie w Opatówku pod muzeum przemysłu. Jadąc w tym kierunku na stacji zobaczyłem sporą grupę motocykli. Uściskaliśmy się, wycałowali z paniami i już razem pojechaliśmy pod muzeum. Po zakupie biletów i ich podarciu przez pana ruszyliśmy na zwiedzanie całkiem ciekawej ekspozycji i budynków. Pooglądaliśmy przeróżne, niezwykle skomplikowane maszyny produkujące przeróżne materiały, pianina, fortepiany, maszyny parowe, a nawet habity. Najbardziej podobał mi się powiększalnik fotograficzny z lampą naftową, jako źródłem światła. Niezły był też silniczek lotniczy o całkiem sporej pojemności. Z muzeum bocznymi drogami pojechaliśmy do sympatycznego dworku położonego w pięknym ogrodzie na wypaśny obiad. Po obiedzie zapał do jeżdżenia znacząco zmalał, więc wróciliśmy do ośrodka w Księżych Młynach. Mając nieco czasu do kolacji nad hondzią Beti zebrało się konsylium pod przewodem Dina, ale i w tym przypadku rozebranie połowy motoru nie pomogło. Mają te motory silną osobowość, oj mają. W końcu poszliśmy na kolację, która niepostrzeżenie przeszła w wieczorną imprezę. Trochę pojedliśmy, trochę popiliśmy, a przede wszystkim miło pogadaliśmy. I tak powoli zaczęliśmy rozchodzić się do pokojów na wieczorny odpoczynek. Niedzielny ranek okazał się słoneczny, choć nieco chłodny. Wszystko było zamarznięte, a termometr pokazywał -2.4 stopnia. Jakoś doczekaliśmy do śniadania i po zjedzeniu go spakowaliśmy się i pożegnali. Beti i Miki mieli przed sobą drogę bardzo długą w ujęciu czasowym, a ja miałem rodzinną imprę połączoną z obiadem. Początkowo myślałem że uda się jechać razem, ale Beti rozwijała w porywach 35 km/h. Pożegnaliśmy się i pojechałem na południe docierając o właściwej porze do domu. Honda Beti w pewnym momencie zdecydowała, że starczy strajku i ruszyła już w normalnym tempie.


Wyprawy

<< Październik 2018 >>
PonWtŚrCzwPtSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Pogoda

Zaplanuj trasę

Przyjaciele klubu

  • Klub motocyklowy - The Club
  • MOTO-TURYSTA
  • Doctor Riders
  • South Riders Club

© 2018 SRC.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

Webdesign: V